Menu

Ekranizacje dzieł Sienkiewicza

Czyli jak zagrał Linda i czy Scorupco to fajna Helena

Sex telefony w kulturze

visionek

Przez wiele lat linie 0-700 były reklamowane w tysiącach czasopism, dzięki temu przenikły do kultury. Najbardziej popularny od zawsze był sex telefon czyli rozmowy erotyczne z kobietami. Dzięki temu temat ten stał się popularny wśród kabaretów a także seks telefony stały się tematem wielu felietonów prasowych. Fenomen sex telefonów badany jest też przez współczesnych seksuologów. To temat rzeka, którego nie sposób wyczerpać w jednym artykule.

Wróżka w literaturze

visionek

Ludzie od zarania dziejów swoje życie i los w większym bądź mniejszym stopniu oddawali w ręce niewidzialnych i nienamacalnych bogów, bożków lub innych istot, którym przypisywali nadludzkie moce i zdolności. Wierzenia te były przyczynkiem do ukształtowania się różnorodnych religii, z których część przetrwała do dziś. Istotny jest jednak fakt, że większość z tych wierzeń cechował dualizm religijny. Ukształtowane na przestrzeni wieków wierzenia i wyobrażenia na temat zła, pozwoliły narodzić się różnorakim demonom, bożkom, diabłom i szatanom, wróżka sprowadzającym na ludzi i świat wszelakie nieszczęścia. Matkami omawianych tworów są niezaprzeczalnie mitologie i podania powstałe już   w antyku. Najbardziej znana, mitologia grecka, przesycona jest wręcz mitami o złych bogach czy demonach. Biorąc jednak pod uwagę, że greccy bogowie skorzy byli do czynienia sobie wzajemnych psot lub zsyłania na ludzi nieszczęść, w celu ukazania swej mocy, skupmy naszą uwagę na mitologicznych demonach. Podstawą do naszych rozważań będzie odpowiedź       na pytanie: Czym lub kim jest demon?

Quo vadis

visionek

„Quo vadis” w reżyserii Jerzego Kawalerowicza z 2000 roku.

Jest to przede wszystkim pasjonująca historia miłości, miłości przemieniającej się pośród dramatycznych przeciwieństw z płytkiej namiętności w głębokie i dojrzałe uczucie. Jest to jednocześnie opowieść o dojrzewaniu do wiary. Powątpiewano w trafność wyboru aktorów do ról Ligii i Winicjusza, okazało się jednak, że Kawalerowicz słusznie zaryzykował. Magdalena Mielcarz jest rzeczywiście, jak chciał Sienkiewicz, „świetlista”, Paweł Deląg równie po sienkiewiczowsku heroiczny i romantyczny. Nie tylko ich uroda i młodość decydują o sympatii, ale także żarliwość jaką udaje im się wnieść na ekran. Można, oczywiście, powiedzieć, że są to kreacje bez psychologicznych niuansów, wypunktowane mocnymi akcentami dramaturgicznymi, trochę jak w serialu, ale to już nie kwestia aktorstwa lecz generalnego stylu narracji. Na takiej przecież zasadzie zbudowany został scenariusz, w którym akcję popychają do przodu rozmowy czy wręcz kwestie wypowiadana „na stronie”, do publiczności (Chilon poprzysięgający zemstę!), natomiast działania fizyczne mają w gruncie rzeczy charakter przerywników. Widowisko zaczyna się dopiero wraz ze scenami prześladowania chrześcijan. Można dyskutować z koncepcją filmu, którego narracja bliska jest - trzeba to powtórzyć - telewizyjnej, trudno jednak nie przyznać, że była najbezpieczniejsza: taki język gwarantuje dotarcie do szerokiej widowni, co ma zasadnicze znaczenie przy filmie kosztującym 18 milionów dolarów.

 

Sprawnie opowiedziana historia, piękne kostiumy Tesławskiej i Grabarczyka, zaskakująco realistyczna scenografia Janusza Sosnowskiego, muzyka Jana P. Kaczmarka - plusów jest wiele. Niespełniona pozostała jednak nadzieja na wielkość - że ujrzymy epicki obraz historycznego starcia dwóch porządków świata, pogańskiego i chrześcijańskiego. W jakimś sensie film odbija słabość powieści, w której plastyczność opisu rzymskiej kultury nie znalazła odpowiednika w sposobie potraktowaniu chrześcijaństwa. Sienkiewicza fascynowało przerafinowanie, dekadencja i arystokratyzm Rzymu. Plebejskie ubóstwo chrześcijan nie było dekoracyjne. Dwór Nerona (wspaniała gra aktorska Michała Bajora) skrzy się barwami, których próżno szukać w otoczeniu ukrywających się apostołów, Piotra i Pawła. Chrześcijaństwo zwyciężyło, ponieważ niosło rewolucyjne wartości moralne, ale to zwycięstwo przekazane zostało w książce językiem retoryki. W filmie kontrast tych dwóch światów jest ostrzejszy z powodu klucza stylistycznego: Neron przedstawiony został jako postać zdecydowanie groteskowa, groteskowe jest jego otoczenie, w rezultacie rzeź chrześcijan na arenie cyrku wydaje się dziełem szaleńca a nie rozpaczliwą w swej bezsilności próbą zatrzymania biegu historii. Nie ma starcia idei, które zapowiada postać Petroniusza, reprezentująca to wszystko, co schyłkowo piękne w pogańskiej kulturze. Bogusław Linda sprawia, że Petroniusz wyróżnia się na ekranie wewnętrzną siłą, ale jest to tylko częściowy sukces, bo scenariusz skazuje go na rolę rezonera.

I tak powracamy do Winicjusza i Ligii. To ich historia pozostaje w pamięci, zgodnie z regułami kina popularnego. Podporządkowanie się jego regułom też wymaga sztuki i Kawalerowicz dokonał świadomego wyboru. Film doczekał się pokazu w Watykanie w obecności Papieża, galowej premiery w warszawskim Teatrze Wielkim, uroczystej prezentacji na zakończenie festiwalu gdyńskiego, cyklu premier w największych miastach ... „Quo vadis” od początku lansowane na wydarzenie, po wielu latach prób i starań stało się tym wydarzeniem.

Potop

visionek

„Potop” z roku 1975 Jerzego Hoffmana to druga część Trylogii Sienkiewicza, nad którą prace trwały blisko pięć lat. Były one poprzedzone licznymi czynnościami przygotowawczymi, w tym przeróbkami powieści, a więc adaptacją samego materiału literackiego, tak by ukształtować zeń postać scenariuszową.

Problemem numer jeden w adaptacji są skróty i uproszczenia. Pomimo tego, iż „Potop” jest filmem bardzo długim to dokonano w nim znaczącego obcięcia fabuły w porównaniu z wersją książkową. Kluczem dokonywanych skrótów była intencja dyktowana wymogami sztuki filmowej w ogóle i gatunku filmu historycznego zwłaszcza, a mianowicie intencja zgrupowania wszystkich wydarzeń i perypetii wokół jednej postaci centralnej: Andrzeja Kmicica. Sienkiewicz rozstaje się ze swym bohaterem częściej i na dłużej niż autorzy filmu. Obcięto również losy samego Kmicica, objęły one przede wszystkim ostatni tom powieści. I tak bezpośrednio po scenie pojmania Bogusława Radziwiłła – na tym kończy się wątek księcia, z pominięciem wydania go Tatarom. Kmicic udaje się wraz z Wołodyjowskim wojować dalej, pokonawszy w sobie myśl o natychmiastowym ratowaniu Oleńki. Widzimy go następnie już ciężko rannego w saniach, którymi Soroka wiezie go do Lubicza, równocześnie wraca do Wodoktów Oleńka. W filmie Kmicic nie występuje zatem jako zbawca miejscowej zaściankowej szlachty, ani nie udaje się miast po nagrodę do Oleńki na kolejną wojnę spowodowaną wkroczeniem wojsk węgierskich. Znacznemu ograniczeniu ulega rola Zagłoby, jednej z najbardziej barwnych postaci Trylogii.

Ostatnia zaadaptowaną częścią Trylogii jest „Ogniem i mieczem”. Dokonano tego w 1999 roku. Realizując „Ogniem i mieczem” Jerzy Hoffman miał świadomość, że zmienił się widz i czytelnik, jak również zmienił się język kina.

Pan Wołodyjowski

visionek

Pierwszy film powstał już w roku 1968. Był to „Pan Wołodyjowski”. W kompozycji dostrzegamy wyraźnie trzy kręgi fabularne. W pierwszej części powieści akcja rozgrywa się w dworku Ketlinga pod Warszawą w środowisku średniozamożnej szlachty i skupia wokół perypetii miłosnych czterech głównych postaci: Basi, Krysi, Michała i Ketlinga. Część druga powieści przenosi czytelnika na Dzikie Pola, w odmienną atmosferę kresowego życia. Akcja tej części skupia się wokół tragicznych powikłań wywołanych przez krzywdę wyrządzoną Azji i jego namiętności do Basi. Dopiero trzecia część nabiera charakteru politycznego dzięki odmalowaniu stosunków panujących w Kamieńcu oblężonym przez Turków oraz przebiegu działań wojennych. Losy czworga bohaterów występujących w pierwszej części splatają się znowu i kończą mocnym finałem bohaterskiej śmierci Wołodyjowskiego i Ketlinga. To właśnie zakończenie sprawia, że mimo trójdzielnej kompozycji powieść ma charakter wyraźnie zamkniętej całości.

Ze swego literackiego pierwowzoru film „Pan Wołodyjowski” Jerzego Hoffmana przejął ową trójdzielną kompozycję.

© Ekranizacje dzieł Sienkiewicza
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci